wtf >> czwartek, 15 stycznia 2009 14:58:56 asdfasdfasdf wie ktoś jak przenieść archiwum bloga innym sposobem, niż kopiowanie każdej notki i wklejanie jej gdzie indziej? xd
Mylog ssie pałę. I nie odpisują na maile. Ciekawe czy ktokolwiek w ogóle nad nim pracuje. o_Ó komentarze [0]
"Wydaje mi sie że pani Eleonora jest kosmitom" >> niedziela, 23 listopada 2008 22:10:47
Na początek dwa słowa:
Ja. Pierdolę.
Tym jakże trafnym stwierdzeniem, odzwierciedlającym niemalże w stu procentach moje życie ostatnimi czasy, zaczynamy relację na gorąco.
Za oknem śnieg. Nie pierwszy, bo ten zjawił się już 19 listopada około 2.30 rano, kiedy kończyłam pisać wypracowanie na polski. Nie pierwszy w ogóle, ale na pewno jak dotąd najtrwalszy, bo trzyma już od rana.
Carrefour Wileński już od Święta Zmarłych przyozdabiają złote gwiazdki, a w This & That obok Halloweenowych ozdób stały solniczki-bałwanki i płyny do kąpieli w kształcie reniferów.
W telewizji coraz więcej mikołajów. Pierwszego zobaczyłam jakieś półtora tygodnia temu, w reklamie któregoś z supermarketow.
Dwa dni temu Coca Cola rozpoczęła emisję swoich świątecznych reklam. Ciężarówki znów wyjechały w miasto, niosąc wszystkim radość, kolorowe światełka i świąteczne promocje.
Do tego przed chwilą, zupełnie przypadkowo, na mojej playliście włączyło się "Last Christmas" w wykonaniu Darrena. (Serio nie specjalnie, nawet nie wiedziałam że on śpiewał tą piosenkę T.t)
Dlatego właśnie, sezon świąteczny uważam za otwarty.
*
*
*
Z innych ciekawostek:
"Włamanie na śniadanie" z Willisem kręcili na prawdę fajni ludzie. W scenie, kiedy dwóch gości wchodzi komuś do domu i zastają na kanapie całujących się nastolatków, w radiu leci Kill the Rock Mindlesów. Zonk.
W sumie tak samo, w czwartej części "Szklanej Pułapki", jak by nie patrzeć też z Willisem, w scenie kiedy pierwszy raz pojawia się haker, w telewizji puszczają I'm So Sick Flyleafa.
Chyba muszę do tego przywyknąć. O, na przykład obiecuję, że nie zdziwię się, kiedy w ostatniej części Harry'ego Pottera też zobaczę Willisa.
*
Mama kupiła mi ostatnio wór nowych skarpetek i powiedziała "mam nadzieję, że teraz już zaczniesz je parować?".
Powiedziałam, że nie.
*
Przy sprzątaniu dysku znalazłam (znowu) nasze nagrania z czasów, jak mieliśmy może po 11 lat? Popłakałam się ze śmiechu. Są genialne i żałuję, że nie mogę ich opublikować. I że już takich nie nagrywamy. Z któregoś z nich, cytat w nazwie notki.
Tak, mam świadomość, że może to wywoływać atak śmiechu tylko w wąskim kręgu wtajemniczonych.
Ale ja i tak zawsze płaczę jak tego słucham. :D
("Widziałem jednego!" mwahahaha xD)
PEES. Mam ochotę napisać na prawdę dużo i na prawdę bez sensu. Nie napiszę, dla obopólnego dobra. Cieszmy się. :E
Go home and die. >> sobota, 1 listopada 2008 00:05:04
"We keep falling in love
What a beautiful disaster"
Kolejną moją miłość dopisuję do listy ludzi, których nie mogę mieć. Doborowe towarzystwo na liście, trzeba przyznać. Teraz czeka mnie odwykowa terapia, która niezwykle rzadko przynosi efekty.
Mówię 'kocham' o zdecydowanie za dużej liczbie osób. Co ciekawe, prawie żadnej z tych osób nie powiedziałam tego prosto w twarz.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Z prawie żadną z tych osób nigdy nie zamieniłam nawet słowa.
I nie, nie mówię o aktorach i innych sławnych ludziach w których nastolatki zwykłe się zakochiwać.
***
Mam pół roku do matury. I statystycznie niemożliwe jest, żebym ją zdała. A mam teraz statystykę na matmie, to wiem co mówię.
Ja, totalnie humanistyczny umysł (a przynajmniej tak mi wmawiają, ja tam się humanistą ni trochę nie czuję, a już szczególnie nie czuję umysłu) zmierzę się na maturze z rozszerzoną matematyką i informatyką, bo oprócz informatyki miałam do wyboru fizykę.
Biorąc pod uwagę przykry-incydent-z-poprawką, to kiedy wybrałam informatykę zamiast fizyki, szanse że zdam urosły o jakieś ułamki procenta.
Ale na cud i tak nie liczę. Zakomunikowałam już wszystkim, żeby też na niego nie liczyli i że mam pięć lat na poprawianie wyników.
W końcu jest coś takiego jak Uniwersytet Trzeciego Wieku, nie? Dla kogoś to budują przecież...
A gdybym (niedajboże) zdała na te 31%, to wybrałam sobie takie kierunki, na takiej uczelni, że jeśli na któryś przypadkiem bym się dostała, odpadłabym po pierwszej sesji. Czy po czym tam się odpada... :x
Jednakowoż dalej marzę o mojej (z pewnością) niespełnionej mechatronicznej / informatycznej przyszłości na warszawskiej Politechnice, oglądając telewizję, siedząc w internecie i ściągając kolejne sezony głupich amerykańskich seriali, zamiast odrabiać lekcje czy uczyć się...
Czegokolwiek.
PEES. Pani kazała nam przeczytać całą "Lalkę" w dwa tygodnie. Przerabiamy ją już od kilku lekcji. Zdążyłam dostać dwie jedynki. I to nie są jedyne jedynki jakie aktualnie posiadam.
W sumie, jak tak dalej pójdzie to nie będę się musiała martwić o tą maturę, a przynajmniej nie w tym roku...
Pobawmy się w wojnę. >> wtorek, 23 września 2008 22:47:18
Idziemy przez plac zabaw w parku. Było dosyć chłodno, dlatego nie roiło się tam od dzieci i mam z wózkami. Niedaleko, po trawie biega mały dzieciaczek. Chwilę nas obserwuje, ale po chwili podbiega i idąc naszym tempem, pyta.
- Cześć, jak się nazywasz? Ja Michał.
- Dawid - odpowiada Dawid.
- Pobawisz się ze mną w wojnę? Mam drugi karabin u mamy.
Dawid patrzy się na mnie z niepewną miną. Mieliśmy iść przecież razem na huśtawki.
- Nie wiem. Mogę się pobawić?
Uśmiecham się i poprawiam małemu czapkę.
- No jasne. Tylko się nie zgrzej i jak będziesz coś chciał, to przyjdź.
Ale Dawid biegnie już za Michałem, który krzyczy.
- Będziemy bronić naszych tajnych baz, jedna jest tam na drzewie a jedna w tych krzakach, znalazłem tam fajną deskę!
Trochę mnie to przeraża. No bo jeżeli teraz najlepszą zabawą dla sześcioletnich chłopców jest zabawa w strzelanie do siebie i zabijanie na niby, to co będzie jak będą mieli po 16, 26, 36 lat?
Ja dziękuję za taką zabawę.
PEES. Ich piosenki od kilku tygodni rozjebują mi musk. Totalnie.